Codzienność

BEAUTY po japońsku

Japońskie dbanie o urodę to przede wszystkim dbanie o skórę,
a dbanie o skórę należy ewidentnie do kategorii ZDROWIE.

To mi się bardzo podoba i odróżnia zabiegi japońskich kobiet, które stawiają przede wszystkim na pielęgnację, od „białych”, dla których ważniejsze jest upiększanie i maskowanie.

Podoba mi się założenie, że dbanie o siebie to wyraz szacunku.
Jeśli ktoś nie ma czasu aby zachowywać swoje ciało w dobrej formie i zdrowiu, nie ma też szacunku dla siebie.

Podoba mi się, że nic nie musi być doskonałe.
Japończycy nie mają sztywnych kanonów, nie bardzo wręcz tolerują przepych i ideały. Dlatego w Japonii nie ma do końca tolerancji dla operacji plastycznych, zaś bycie uroczym jest ważniejsze od bycia ewidentnie pięknym. Nic nie musi być większe, bardziej proste czy podobne do czegoś innego. Jak długo ktoś ma w sobie naturalny urok, tak długo będzie doceniany.

Podoba mi się ochrona przed słońcem i pochwała naturalnej jasnej cery.
Dziewczyny zasłaniają się parasolkami, kremami, kapeluszami, ubraniem.
Opalona skóra nie jest atrakcyjna, nie świadczy o tym, że kogoś stać na egzotyczne wakacje, a wręcz przeciwnie, kojarzy się z niższą klasą pracującą fizycznie na powietrzu.

Podoba mi się dbanie o ciało przez regularne masaże i gorące kąpiele.
Onseny to niebo na ziemi, a korzystanie z nich to błogosławieństwo dla wszystkich zmysłow i każdej komórki skóry.

Podoba mi się pielęgnacja przez metodę 10 kroków,
co bazuje przede wszystkim na właściwym oczyszczanie skóry.
Dla Japonki to jest bardzo ważny rytuał i niezależnie od tego, jak męczący i długi był dzień, to zawsze znajdzie się czas na porządne oczyszczanie twarzy, automasaż i dobre nawilżenie skóry.

Podobają mi się japońskie kosmetyki.
Słyną z minimalizmu – producenci skupiają się na aktywnych składnikach, pomijając często wypełniacze i syntetyczne aromaty czy barwniki. Listy składników są bardzo krótkie.

Podoba mi się, jak kobiety się malują.
Malują się zawsze, kiedy wychodzą, ale bardzo dyskretnie i naturalnie. Po prostu delikatnie podkreślają swoją urodę.

Podoba mi się, że Japonki rozsądnie odżywiają skórę.
W specjalistycznych gabinetach stawiają na oczyszczenie, nawilżanie i dostarczanie bogatych substancji, głównie przez mezoterapię. Nie sięgają OD RAZU bezmyślnie po wypełniacze.

Podoba mi się, że picie zielonej herbaty to również rytuał pielęgnacyjny 🙂
i traktowane jest jako bomba antyoksydantów, motor pobudzający metabolizm i stabilizator układu krążenia.

Podoba mi się, że w pod hasłem „dbanie o urodę”
kryje się też, a nawet przede wszystkim, właściwe jedzenie, ruch, sen i praca z umysłem.

 

6  5

4  3

2  1

 

PS
To wszystko tak bardzo do mnie przemawia, bo doceniam proste piękno.
Jestem artystą. I to dyplomowanym. Magistrem sztuki ;)))
Podoba mi się tym bardziej, bo jestem też kosmetologiem,
mam ceryfikaty z kosmetyki I,II i III stopnia oraz medycyny estetycznej.
Nauki pobierałam w Warszawie, Tokyo i Matsuyamie.

—> Wszystkich zainteresowanych japońską pielęgnacją serdecznie zapraszam na warsztaty!