CodziennośćOkinawa

Ikigai. Powód dla którego wstaję rano

O IKIGAI napisano już chyba wszystko. I rozłożono je na czynniki pierwsze. Dołożę do tego swoje „trzy grosze”, bo, skoro niemal na każdych warsztatach o tym mówię, warto zostawić tu też punkt odniesienia.

IKIGAI jest odpowiedzią na pytanie o powód, dla którego rano chce ci się wstać z łóżka. Przewrotne? Raczej doskonałe w swej prostocie! Bo IKIGAI to pasja życia, motor nakręcający do działania, szczęście płynące z bycia stale zajętym, z robienia rzeczy fascynujących, powodujących czasem  przyspieszone bicie serca, a nawet pewnego rodzaju trans.

Umiejętność prawdziwego cieszenia się tym, co robimy na co dzień, nie jest zależna od pochodzenia ani duchowych tradycji. Myślę, że każdy człowiek powinien po prostu chcieć wyruszyć na poszukiwanie swojego IKIGAI. Wielu Japończyków odnalazło swoją pasję, radość i rodzaj harmonii, ponieważ bardziej skupiają się na bieżących zadaniach niż mnożeniu celów. W IKIGAI nie chodzi o to, żeby robić więcej, tylko na osiągnięciu szczęścia, sensu i spokoju w działaniu. 

IKIGAI ma swoje korzenie na wyspie Okinawa. Uznaje się je za główne źródło długowieczności tamtejszych ludzi – nie ma bowiem na świecie innego miejsca, gdzie tak wiele osób (24 osoby ma 100 tys.) osiąga wiek stu lat i pozostaje w bardzo dobrej formie – fizycznej i psychicznej.

Chociaż nie ma bezpośredniego tłumaczenia z języka japońskiego, można przybliżyć znaczenie tego pojęcia. IKIGAI (生き甲斐) łączy dwa słowa: IKIRU, co oznacza „żyć” i KAI, co oznacza „być wartym” lub „urzeczywistnienie tego, na co ma się nadzieję”. Definicje te razem tworzą koncepcję „powodu do życia” lub ideę posiadania celu w życiu.

Aby go znaleźć, lub sprawdzić „czy jest to TO” warto zadać sobie kilka pytań:
W czym jestem dobry? Co kocham robić?  Dlaczego tak jest? Co myślę, że mogę dać innym? Co czasem pochłania mnie bez reszty? Czy czuję, że mam jakąś (nawet bardzo małą) misję?

Wiem, że to nie musi być łatwe i może zająć naprawdę sporo czasu, szczególnie w dzisiejszych zwariowanych czasach, w wielkich miastach, gdzie pozostajemy w ciągłym rozproszeniu, pod presją osiągania szybkich wyników. W sprawie IKIGAI wcale nie trzeba się spieszyć.  To – jak wszystko co prawdziwe, głębokie i wartościowe – proces, a nie natychmiastowa zdobycz. Już wiemy, że nie ma dróg na skróty do miejsc, do których warto dotrzeć. Cierpliwość zostaje nagrodzona, bo pozwala na pełen rozkwit swoich możliwości i talentów i, co ma też w IKIGAI ogromne znaczenie, znalezienie dla nich naturalnej wspaniałej użyteczności.
Kiedy jednak już TO odkryjesz, albo przynajmniej poczujesz, że jesteś blisko, spróbuj tak zmodyfikować styl życia, aby móc spędzić więcej czasu na aktywności z TYM związanej. Tak, nie każdy od razu musi traktować swoje IKIGAI równoznacznie z pracą zarobkową. Wspaniale jednak, jeśli tak się w końcu stanie.

Wydaje mi się, że już „coś” wiem na temat swojego IKIGAI, i wcale nie znalazłam go tam, gdzie koncentrowałam swoją uwagę przez ponad dwadzieścia lat! Dlatego trzeba mieś oczy, uszy i serce ciągle szeroko otwarte. IKIGAI może czaić się w najciemniejszym kącie, może zacząć się od pozornie mało znaczącej historii, może poruszyć najcieńszą strunę, może być wspomnieniem jakiegoś fantastycznego działania z dzieciństwa. Ale jeśli poczujesz to, daj się ponieść, a wtedy japońskie powiedzenie – „pracuj bez końca, jedz mało i zdrowo, nie wymagaj zbyt wiele i pomagaj innym” – zacznie nabierać prawdziwego sensu.

* O słynnych książkach Francesca Miralles i Hectora Garcia o IKIGAI pisałam TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *